umieram z dnia na dzień
jak wiatr cichnę jak mgła
marszczy się kora skóry
wysycha łza
kształty
stają się niekształtne
schody za wysokie
ciężary zbyt ciężkie
a Miłość moja
odległa niezmiennie
nocami rzeźbi żal
śmierć już za pasem
księżyc za lasem
nieczuły na smutek Gwiazd
przepija mój Czas…